poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 23

Edytuj post 12 komentarzy
   Nie chciałam tego robić. Może i Niall był pociągający, pełny czegoś przyciągającego i gdybym była normalna nachyliłabym się bez zastanowienia, ale prawda jest taka, że w głowie słyszałam tylko głosik: ''Pamiętaj, aby mieć nogi zawsze na ziemi''. Ostatnie słowa mojej mamy były wyryte w moim umyśle, nie pozwalały ponieść się emocjom i to było dobre. Kiedy działasz pod wpływem uczuć, twoje czyny są nieprzemyślane, gwałtowne i łatwo cię zranić. Ja twardo stoję na ziemi i nie pozwolę tym oczom oderwać mnie od niej. Lekko się odsunęłam od Nialla i w tym samym momencie w jego tęczówkach pojawiło się rozczarowanie. Tak okropne, pełne bólu i zawodu, ale też zrozumienia. A ja nie chciałam tego tam widzieć, kiedy patrzyłam w oczy Nialla, widziałam w nich wszystko co dla mnie najważniejsze i nie chciałam, żeby w jakikolwiek sposób cierpiał. I ten sam głos, który niedawno przypominał mi słowa mojej mamy, popchnął mnie do przodu, sprawiając, że moje usta znalazły się na tych Nialla.
   I to nie było w porządku. Bo nie powinno mnie tu być, nie powinnam u niego mieszkać, nie powinnam dać się uratować, nie powinnam przyjeżdżać do Londynu, nie powinnam tak żyć. Nie powinnam wcale żyć. I byłam pewna, że dla Nialla to też nie było w porządku. Był dobry, miły i kochany dla każdego, kogo spotkał, bo taki był z natury i koniec. Nie potrafił się pogodzić z wizją dziewczyny, której nikt nie chce, anorektyczki bez nadziei na lepsze jutro, która próbuje się zabić i nie potrafi się pogodzić ze śmiercią matki. Jego natura mówiła mu, że musi mnie uratować, że musi sprawić, że będę się czułą kochana i potrzebna. Ale to nie było szczere i ja o tym wiedziałam. Lub tu chodziło o promocję zespołu. Wiecie, członek sławnego boysbandu, który nigdy się z nikim nie umawia zaczyna związek z córką ich nowego wydawcy albumu. A jakby wyszło, że moi rodzice są po rozwodzie, moja matka nie żyje i mam problemy psychiczne to dopiero byłby fenomen. Ale Niall nie wydawał się być taki. Jednak nikt nie wydaje się być taki, jakim jest. Z drugiej strony dzięki temu delikatnemu dotykowi jego ust przy moich, które idealnie do siebie pasowały, powoli poruszając się w równym tempie, czułam się bezpieczna. Dotyk dłoni Nialla na moich ustach był kojący i uspokajający. Czułam się kochana, potrzebna, już nie odczuwałam tego lęku, strachu przed kolejną chwilą mojego życia, nie myślałam o problemach, nie zastanawiałam się nad tym jak gruba i brzydka jestem, liczył się tylko on, ze swoim dotykiem i cudownymi tęczówkami, i chciałam tak zostać i trwać w tym stanie do końca życia, nie martwiąc się o jutro. Chciałam tak być.
   Chłopak powoli rozłączył nasze usta i przyciągnął mnie z powrotem do naszej poprzedniej pozycji. Miałam głowę na jego piersi i słyszałam miarowe uderzenia jego serca,  sprawiające, że nie wpadłam w panikę, tylko byłam spokojna. Usłyszałam tylko przy uchu szept: ''dziękuję'' i ukołysana biciem serca Nialla zasnęłam, nareszcie spokojnie i bez strachu.
   Otworzyłam oczy. Wokół było ciemno i cicho. Leżałam po kołdrą, z nogami poza łóżkiem i byłam przerażona. Zimny pot spływał mi po plecach i czole, trzęsłam się, a z oczu wypływały mi łzy. Znowu mi się to śniło. Ten ciemny korytarz, zamazane postacie, jakiś krzyk. W kółko powtarzający się koszmar. Nawiedzał mnie, kiedy byłam mała, wtedy wślizgiwałam się pod kołdrę rodziców, wciskając się w plecy mamy i brzuch taty. Z czasem to ustało. Przez krótki okres po wyprowadzce taty też nawiedzał mnie ten sen, wtedy szłam do mamy i było mi lepiej. Po śmierci mamy męczył mnie przez długi czas, w tym czasie radziłam sobie sama, ale kiedy powtarzał się kilka razy tej samej nocy szłam do babci, co pomagało. Jednak tuż przed przeprowadzką do Londynu, kilka dni po śmierci mojej babki wszystko ustało. Nastał spokój. I tej nocy, tuż po tym jak pocałowałam blondyna, który teraz śpi pokój obok, każda mała rzecz wróciła. Chciałam się uspokoić, próbowałam zasnąć jeszcze raz, jednak gdy tylko zamykałam oczy przed powiekami ukazywał mi się ten sam obraz ciemnego korytarza. Potrzebowałam rodziców jak za czasów dzieciństwa, babci czy matki, aby się uspokoić, jednak mnie miałam nikogo. Był tylko Niall, leżący za ścianą, ale nie byłam pewna czy osoba, która wywołała mój strach, będzie w stanie go odgonić.
   Po dłuższej chwili, odważyłam się podnieść z łóżka i powolnym krokiem wyjść z sypialni. Drzwi od pokoju Nialla były uchylone i wylewała się z niego stróżka delikatnego światła. Zajrzałam przez szparę i zauważyłam chłopaka, który półleżał na łóżku i pisał coś zawzięcie w jakimś zeszycie. Miałam zamiar już się wycofać, kiedy blondyn podniósł wzrok i zauważył mnie w drzwiach swojego pokoju. Uniósł się do pozycji siedzącej.
-Lena?
I niby co ja mam mu powiedzieć? Że spanikowałam po jakimś gorszym śnie i przybiegłam po pocieszenie? To takie dziecinne.
-Wszystko w porządku? - usłyszałam pytanie.
Nieśmiało zrobiłam krok w przód, Mocniej rozchylając drzwi i wchodząc na próg pokoju. Zdołałam tylko pokiwać głową na nie.
-Chodź. - mruknął Niall, rozchylając kołdrę po mojej lewej stronie i poklepał to miejsce dłonią.
Dość szybkim krokiem podeszłam do łóżka i wsunęłam się pod nakrycie, układając głowę na poduszce. Materac był jak nowy, poduszka też. Wszystko sztywne i pachniało sklepem, może lekko perfumami blondyna, jakby od czasu do czasu ktoś nimi psiknął niedaleko tego. Ta część łózka wydawała się nieruszona, jakby nikt nigdy na niej nie spał. I może tak było.
Niall również się położył, uprzednio odkładając zeszyt na stolik przy łóżku. Jednak nie zgasił lampki.
-Dlaczego nie śpisz? Wyglądasz na przerażoną. Coś cię przestraszyło? - zwrócił się do mnie chłopak.
Automatycznie w moich oczach zaiskrzyły łzy i z powrotem zaczęłam się trząść. Niall natychmiast zareagował, przyciągając mnie do swojego torsu, Ufnie wtuliłam się w jego ramiona, powoli odzyskując oddech i uspokajając się.
-Śni mi się to od dziecka. Z przerwami. - zaczęłam tłumaczyć. - Ten sam dziwny korytarz, ciemne, zimne ściany, zero światła, dezorientacja i te postacie.... - moim ciałem znów wstrząsnął szloch i dreszcze.
-Ćssssiii, już dobrze, jesteś bezpieczna. - mruczał mi do ucha blondyn, mocno przyciskając moje ciało do swojego torsu.
Zaczęłam się uspokajać i ukołysana lekkim nuceniem Nialla jakiejś piosenki zasnęłam i już nie śnił mi się żaden korytarz.
   Czułam tylko czyjeś silne ramiona oplecione wokół mojej talii i równy oddech na włosach. Leżałam na czyjejś klatce piersiowej, bo opadała i wznosiła się równo z oddechem na moich włosach. Przez chwilę leżałam zdezorientowana, ale po chwili przypomniałam sobie jak się tu znalazłam. Nie powinnam tutaj być. Dlaczego dałam się ogarnąć przerażeniu? Jestem taka głupia. Lepiej byłoby gdybym została w swoim łóżku, bo teraz nic nie będzie w porządku i wszystko się posypie: i przez ten pocałunek i przez to, że przyszłam w nocy do Nialla. Miałam się od niego odizolować, uciec, zapomnieć o jego istnieniu, bo przez niego moje nogi odrywały się od ziemi, a to nie było w jakimkolwiek znaczeniu dobre. To było złe, gubiące i niechciane, moja mama by tego nie pochwalała. A zamiast tego, leżałam teraz z nim w jednym łóżku, przytulona do jego klatki piersiowej i tylko wymyślałam na siebie kolejne obelgi. Muszę się wreszcie wziąć w garść. Lekko uniosłam się do góry, ale gdy tylko się ruszyłam ramiona Nialla jeszcze mocniej mnie objęły, nie pozwalając na jakikolwiek ruch, acha, no to świetnie. Zaczęłam powoli i delikatnie wysuwać się spod jego uścisku, na swoje miejsce wciskając poduszkę, co okazało się dobrym pomysłem, bo po chwili męczenia się, siedziałam już na pościeli i wstawałam.
   Wzięłam szybki prysznic i jak miałam w zwyczaju poszłam do sklepu. Nie lubiłam sobót. Pobliski market był wtedy przepełniony i ludzie pchali się jeden przez drugiego. Spotykałam się wówczas z wieloma krzywymi spojrzeniami dotyczącymi najwyraźniej mojej prze chudzonej sylwetki, a chwilę potem szoku, kiedy orientowali się jak wysokokaloryczne produkty mam w koszyku, gdzie zaglądali z ciekawości, myśląc że zobaczą sałatę i wodę mineralną. Jednak nie wiedzieli, że nie mam zamiaru ruszyć żadnego z owych produktów, bo były one dla Nialla Horana, członka chyba najsławniejszego boysbandu na świecie. I cieszyłam się, że nie wiedzą, bo gdyby byli świadomi miałabym grupę piszczących nastolatek tuż za mną i błagających o jego autograf czy coś. Jednak tłok w sklepie nie był jedyną rzeczą jaką nienawidzę w sobocie. Musiałam wtedy znaleźć sobie jakieś inne zajęcia poza szkołą. Zazwyczaj sprzątałam mieszkanie i gotowałam coś lepszego niż w tygodniu, tylko że dzisiaj była wolna sobota Nialla, a to oznaczało, że spędzę cały dzień na unikaniu go, a to nie jest takie łatwe, kiedy mieszka się z kimś w jednym mieszkaniu. Pocieszał mnie fakt, że dziś odbędą się pierwsze lekcje w szkole artystycznej, do której mnie przyjęto i będę mogła tam posiedzieć przez 3 godziny malując coś bez ładu i składu. Lubiłam te momenty, kiedy po prostu mogłam wziąć pędzel i malować cokolwiek przyjdzie mi do głowy. Powstawały wtedy moje najlepsze prace, żywe i pełne emocji, takie, jakie lubię najbardziej. Kochałam też grać na gitarze, cicho nucąc piosenki, których tekst wymyślałam sama. To wszystko pozwalało mi na chwilę odetchnienia, zapomnienia o troskach i smutkach, odcinałam się wtedy od depresji i bezsenności, było mi tylko lepiej. Ale u Nialla nie mogłam tego robić. Co prawda, czasami malowałam, lecz pod presją czasu, tak aby wszytko schować zanim blondyn się pojawi. Wiedział, że maluję, ale nie chciałam żeby widział obrazy, które są wylewem moich emocji, nie chciałam żeby widział mnie w stanie, kiedy stoję otwarta psychicznie przed płótnem, całkiem bezbronna i podatna na wszelkie bodźce. Od kiedy u niego mieszkam nie odważyłam się grać na gitarze ani śpiewać, nie chciałam, żeby wiedział, że mamy takie same pasje. Przerażało mnie to w dziwny sposób, na prawdę nie wiem dlaczego, ale po prostu nie przeżyłabym, gdyby się dowiedział. Dlatego bałam się trzymać u niego swój instrument, żeby nigdzie go nie zauważył, ani nie miałam śmiałości wziąć jednej z jego, bo kiedy przychodził wcześniej łatwo mi było wrzucić farby, pędzle i płótno do pustej szafy, ale gdybym zatraciła się w muzyce to nie usłyszałbym dźwięku otwieranych drzwi, poza tym mógł usłyszeć dźwięki zza drzwi. A ja nie mogłam na to pozwolić.
   Do domu weszłam w tym samym momencie, w którym Niall wynurzył się ze swojej sypialni. Musiał być tuż po prysznicu, bo z jego włosów ciekły stróżki wody, nie miał na sobie koszulki i tylko szare dresy, zwisały mu nisko na biodrach. Wciąż był lekko zaspany, ale już pobudzony po kąpieli.
-Dzień dobry. - rzuciłam w jego stronę, jednocześnie ściągając buty.
Wziął torbę, którą postawiłam na półce.
-Cześć. - mruknął tuż przed tym jak skierował się w stronę kuchni.
Podążyłam za jego krokami i wraz z nim zaczęłam przygotowywać śniadanie.
-Wszystko w porządku? - wiedziałam, że pyta o wczorajsze wydarzenia.
- W jak najlepszym. - skłamałam.
Chłopak uśmiechnął się promiennie i lekko musnął ustami mój policzek, który na ten dotyk zarumienił się. Jezu, dlaczego?
   Usiedliśmy przy stole, każdy ze swoją porcją jedzenia. Oczywiście do mojej zmusił mnie Niall, ale i tak dałam się przymusić tylko do połowy bułki z ogórkiem. Powoli skubałam swoje pieczywo, podczas gdy blondyn zjadał już szóstego naleśnika i chyba nie zamierzał przestać jeść przed dwudziestym. W pewnym momencie przełknął kęs i nie zjadł kolejnego, tylko spojrzał się na mnie, przez co również przestałam przeżuwać malusieńki gryz bułki.
-Masz dzisiaj jakieś plany? - spytał nagle, wracając do pożerania swojego naleśnika.
-Myślałam, żeby tu trochę posprzątać, albo nadrobić zaległości ze szkoły, coś ugotować, a po 16 wychodzę. - tym razem nie mijałam się z prawdą.
-A nie możesz tej szkoły, sprzątania i gotowania przełożyć na jutro? - spytał z nadzieją w głosie.
-Mogę. - odpowiedziałam bez zastanowienia.
Jezu Chryste, zapomniałam o ''nie'' przed ''mogę''.

---------------------------------------------------
Jedyne co mam do powiedzenia to to, że na pewno pojawi się jeszcze jeden rozdział w okolicach przerwy świątecznej, ale na ferie prawdopodobnie nic nie będzie, bo wyjeżdżam.
Trzymajcie się, kochani.
Kamila.
Credits crazykira-resources | LeMex ShedYourSkin | ferretmalfoy masterjinn | colourlovers FallingIntoCreation